VI NIEDZIELA ZWYKŁA

 

                               BŁOGOSŁAWIEŃSTWO I PRZEKLEŃSTWO

 

 

Błogosławieństwa, o których mówi dzisiejsza Ewangelia, to zachęta Jezusa, abym: po pierwsze przyjrzał się mojej własnej nędzy, głodowi, łzom i pogardzie, z którą się stykam…, a po drugie, bym przyjrzał się skupiskom nędzy wokół siebie. Przy takim spojrzeniu na ubóstwo największą wartością i skarbem staje się Bóg ze swoim królestwem oraz drugi człowiek — mój bliźni.

Możemy zauważyć, jak niektórzy ludzie czynią wszystko, aby osiągnąć bogactwo za wszelką cenę. Potrafią na różne sposoby wyrządzać krzywdę bliźniemu dla pieniądza. Właśnie do takich Chrystus mówi: „biada”.

Dobra materialne powinny być wciągnięte w służbę Królestwa Bożego i drugiego człowieka żyjącego obok mnie. Kto więc ubóstwia te dobra i korzysta z nich, nie oglądając się na Boga i bliźniego, ten zasługuje na „biada”. Nie pieniądz jest przeklęty, ale serce, które przylgnęło do pieniądza. Nawet ubodzy nie są błogosławieni, jeżeli myślą tylko o chlebie, a nigdy o Bogu. Bogaci też nie są przeklęci dlatego, że wszystko mają, ale dlatego, że nie potrzebują Boga. Nie wolno używać dóbr materialnych do celów przeciwnych miłości Boga i człowieka; nie można bogacić się, korzystając z niepewnej sytuacji bliźniego. Chrześcijanin o duchowości ubogiego czuje się zawsze solidarny z biednym i głodnym, z płaczącym i prześladowanym… nie z racji humanitarnych, ale z racji wiary w Boga Miłosiernego, który dał Jedynego Syna, by nas wszystkich odkupił. Tak więc, o błogosławieństwie i przekleństwie nie decyduje ubóstwo ani bogactwo, ale serce i postawa życiowa.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*