Uroczystość Bożego Narodzenia 2025

Bóg się rodzi, moc truchlejeOtaczający nas świat zdaje się wywracać do góry nogami. Bo oto Król królów i Pan całego wszechświata przychodzi na świat pośród zimna betlejemskiej nocy, w ubogiej stajence, a nie w pałacowych komnatach wyłożonych marmurem. Zamiast orszaku możnowładców hołd oddają Mu najpierw zwierzęta, później pasterze – którzy jeszcze nie wiedzą, że oto narodził się Ten, który sam będzie ich pasł. W końcu i my przychodzimy oddać Mu pokłon, bo Bóg zszedł tak nisko na ziemię, że aby Go zobaczyć, trzeba uklęknąć na słomie żłóbka, a nie wpatrywać się w niebo. Niczym betlejemscy pasterze, przynagleni świętą ciekawością i poruszeni dziwną radością, przychodzimy, by pokazać światu, który Go nie poznał (por. J 1,10), że narodziny Chrystusa mają dla nas szczególne znaczenie.

 

Jest w nas, ludziach, jakaś taka prawidłowość, jakieś prawo wpisane w nas pewnie przez Boga, że kiedy na świat przychodzi dziecko, wszelkie mogące rodzić się wtedy wątpliwości czy pytania przestają mieć znaczenie. Nikt już nie pyta wtedy: czy nie jestem za młoda na to, by urodzić dziecko, albo – wręcz przeciwnie – czy nie jest już na to zbyt późno? Czy damy sobie radę? Jak podołamy wychowaniu? Czy aby na pewno dziecko będzie zdrowe? Takie i podobne pytania padają przed narodzinami dziecka – zwłaszcza wtedy, gdy nie jest ono planowane – czasami będąc wręcz powodem konfliktów w rodzinie. Ale kiedy dziecko przychodzi na świat – bez względu na wszelkie okoliczności – staje się ono centrum naszego życia, godząc często ze sobą poróżnione osoby. Nikt nie stawia już żadnych pytań – nawet jeżeli są one sensowne – ale przychodzi czas na radość, na ucieszenie się tym nowo narodzonym dzieckiem.

 

I właśnie dzisiaj Bóg daje nam taką szansę na to, byśmy mogli się Nim ucieszyć, byśmy mogli ucieszyć się Jego przyjściem na świat. Bo Bóg przychodzi, Bóg rodzi się dla każdego z nas – nieważne, kim jesteś, nieważne, co posiadasz, nieważne, jak żyjesz – Bóg rodzi się dla ciebie, Bóg przychodzi do ciebie, dając ci zbawienie. To jest ten moment, w którym nie trzeba stawiać pytań o to, jak teraz będzie; nie trzeba poddawać się wątpliwościom, czy na pewno na ten dar zasługuję; ale to jest czas, w którym mamy ufnie przyjąć otrzymany od Boga dar zbawienia. Bóg daje nam tę szansę, byśmy skupili się na Nim, puszczając w niepamięć te wszystkie nasze ludzkie wątpliwości, pytania i konflikty. Dziś ważne jest to, że Bóg rodzi się i przychodzi jednakowo do biednych i bogatych, do zdrowych i chorych, do młodych i starych, do żyjących pobożnie i do największych grzeszników.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*