5 Niedziela Wielkanocna 3 Maja2026

Dziś w Ewangelii słyszymy zapowiedź Jezusa, że dla każdego z nas jest przygotowane mieszkanie w niebie – dla każdego, bez wyjątku. Jednak od nas zależy, czy tam trafimy. Ale najpierw to Bóg wychodzi do nas z inicjatywą – to On przygotowuje miejsce, On pierwszy nas zaprasza i daje nam łaskę, abyśmy mogli odpowiedzieć. Mamy szukać drogi, która nas tam doprowadzi.

Aby nie pogubić się w dzisiejszym świecie, gdy podróżujemy do nieznanego celu, używamy nawigacji GPS. Kiedyś używano map, a gdy te zawiodły, pytano o drogę miejscowych. Uczniowie w Ewangelii czują się zagubieni – jak w obcym mieście – i pytają Jezusa: „Nie wiemy, dokąd idziesz, jak możemy znać drogę?”. Jezus odpowiada: „Ja jestem drogą”.

To znaczy, że nie daje nam jedynie wskazówek, ale sam staje się „drogą, prawdą i życiem” – naszym przewodnikiem i celem. Bez Niego – jak bez działającej nawigacji – możemy utknąć w „korkach” grzechu, pojechać w niewłaściwym kierunku lub zabłądzić w życiowych dylematach. „Wierzyć” oznacza w tym kontekście nie tylko uznać, że Jezus istnieje, ale zaufać Mu i iść za Nim, nawet jeśli droga wydaje się trudna lub prowadzi przez krzyż. Ta droga prowadzi do celu.

Na tej drodze mamy także znaki, które pomagają nam iść bezpiecznie – są nimi przykazania Boże, Dekalog, który chroni nas przed zagubieniem i prowadzi do ostatecznego celu, jakim jest niebo. Jest to droga często trudna i wymagająca, ale jej kres przynosi prawdziwe spełnienie. Będziemy mogli zamieszkać w miejscu przygotowanym przez Jezusa – ale na pewno nie takim jak w tej historii:

Pewien deweloper postanowił wynagrodzić najlepszego cieślę przed jego przejściem na emeryturę. W osobistej rozmowie, nie ujawniając swojego zamiaru, zlecił mu wybudowanie jeszcze jednego domu – „pod klucz”, od fundamentów aż po dach. Wyznaczona suma pieniędzy miała wystarczyć na materiały i wynagrodzenie za pracę.

Cieśla postanowił jednak użyć tańszych, gorszej jakości materiałów, aby na końcu zostało mu więcej pieniędzy. Zabrał się do pracy i w końcu ukończył budowę.

Gdy dom był gotowy, deweloper przyszedł i oznajmił mu, że postanowił podarować mu ten dom, aby mógł w nim zamieszkać.

Cieśla, gdy został sam, złapał się za głowę i powiedział: „Dlaczego byłem tak nierozsądny? Gdybym budował uczciwie, miałbym dziś lepszy dom”.

 

Bóg przygotowuje dla nas miejsce. Możemy wyobrazić sobie sytuację, w której ktoś bliski, kochający nas ponad wszystko, wyjeżdża wcześniej, aby przygotować dla nas dom – miejsce stworzone specjalnie dla nas, odpowiadające naszym potrzebom i tęsknotom. Każdy szczegół jest przemyślany, bo ta osoba nas zna i kocha.

 

Jezus mówi: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele… idę przygotować wam miejsce”. Niebo nie jest nieokreśloną przestrzenią, ale rzeczywistością komunii z Bogiem. Każdy z nas jest tam osobiście znany i kochany, a nasza niepowtarzalność znajduje w Nim spełnienie. Najważniejsze nie jest to, jak to miejsce wygląda, ale że będziemy tam z Jezusem.

 

Do nieba nie wchodzi się dzięki własnej doskonałości, lecz dzięki łasce Boga, którą przyjmujemy w wierze i na którą odpowiadamy życiem. To nie my „zasługujemy” na niebo – to Bóg nas do niego wprowadza.

I dlatego pytanie nie brzmi tylko: „czy znajdę drogę?”, ale: czy pozwolę Jezusowi, żeby mnie poprowadził? Czy Mu zaufam – naprawdę, konkretnie, dziś?

Bo można całe życie „znać drogę”, a jednak nią nie iść. Można wiedzieć, kim jest Jezus – a nie iść za Nim.

Dziś On zaprasza każdego z nas: pójdź za Mną. Nie kiedyś, nie od jutra – dziś. Zaufaj Mi swoją drogę, swoje decyzje, swoje życie.

Bo na końcu tej drogi nie czeka tylko „miejsce”. Czeka Ktoś – Jezus Chrystus. I dom, który On przygotował – dla ciebie.

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*