20 Niedziela Zwykła

Liturgia dzisiejszej, wakacyjnej jeszcze Niedzieli z jednej strony mówi nam o powszechności zbawienia – możemy to usłyszeć w czytaniuz Księgi Proroka Izajasza. Z drugiej zaś strony nieco inaczej tę prawdę przedstawia Ewangelista Mateusz, opisując spotkanie i dialog Jezusa z kobietą kananejską. Możemy być nieco zaskoczeni tonem i sposobem prowadzenia rozmowy przez Jezusa. Po wysłuchaniu pierwszego czytania możemy czuć się pewni, że każdy ma prawo i dostęp do skarbu Jezusowego zbawienia, natomiast słowa Ewangelii niejako wyrywają nas z duchowego uśpienia i letargu, w który możemy wpaść. Dobrze to dla nas, że jesteśmy pobudzani do myślenia, do wspięcia się nieco wyżej w naszym myśleniu i funkcjonowaniu.

 

Spoglądając na całość dzisiejszej liturgii słowa z pewnej już perspektywy, możemy lepiej zrozumieć przesłanie, z którym dziś do nas zwraca się Bóg. Wiemy, że zbawienie jest darem, który Bóg w swoim Synu Jezusie Chrystusie ofiarował każdemu z nas. Dobrowolnie, niezasłużenie, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Jednak taki stan rzeczy nie może sprawić, że usiądziemy teraz z założonymi rękoma w wygodnym fotelu i będziemy czekać, aż to zbawienie nadejdzie. Zbawienie jest rzeczywistością bardzo dynamiczną. To jak dłoń, którą Bóg wyciąga do każdego z nas. To pierwszy i nadrzędny krok, drugim jest zawsze nasza odpowiedź na to Boże zaproszenie. Jeśli w naszym codziennym życiu sprawami Bożymi interesujemy się rzadko, kilka razy w swoim życiu: podczas chrztu, I komunii świętej, bierzmowania, ślubu i czasami w okresie świątecznym, to bardzo szybko te Boże sprawy w naszej codzienności zostaną przykryte przez inne, bardziej przyziemne rzeczy. To naturalna kolej rzeczy. Będziemy kimś, kto – jak sami stwierdzimy – wierzy, ale tak naprawdę nic z tego stwierdzenia wynikać nie będzie. Będziemy zajęci rzeczami zupełnie innymi, które powoli będą nas kształtowały według swojej filozofii, dalekiej od Boga.

 

Kobieta kananejska z dzisiejszej Ewangelii być może nie znała zapewnienia z Księgi Izajasza o powszechności zbawienia, jednak spotykając Jezusa, wewnętrznie wyczuwała, że może On i jej samej i jej córce, dręczonej przez złego ducha przyjść z pomocą. Prosi nieustępliwie wierząc w moc Jezusa. Zabiega o Jego obecność w życiu swojej rodziny. I Jezus wysłuchuje jej prośby.

 

Bardzo ważnym wzorem i przykładem jest dla nas ta kobieta. Troszczy się o obecność Boga w życiu swoim i swoich bliskich, bo wierzy, że ta bliskość daje siłę i przemienia. Zachęca nas ona również do tego, by zbyt łatwo nie rezygnować i nie poddawać się, szczególnie wtedy, gdy nie widzimy owoców i efektów naszej modlitwy, a nawet wtedy, gdy czujemy, że wszystko toczy się zupełnie inaczej, niż tego byśmy chcieli.

 

Warto być blisko Boga, warto żyć w Jego obecności w codziennym życiu. Warto się również takim obrotem sprawy chlubić, ponieważ tak, jak mówi św. Paweł w swoim liście do Rzymian: „Będąc apostołem pogan przez cały czas chlubię się posługiwaniem swoim w tej nadziei, że może pobudzę do współzawodnictwa swoich rodaków i przynajmniej niektórych z nich doprowadzę do zbawienia”. Owocem więc naszego życia w bliskości Boga jest zarówno nasze uświęcenie, jak i świadectwo, które innych może do Boga przyprowadzić.